znaleźć pracę.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Holiday ♥ books ♥ sleeping ♥ sunbathe ♥ sea ♥ trip ♥

Macie już jakieś wstępne plany na wakacje? Czy wszystko na spontanie?
Ja od zawsze lubiłam planować. Wszystko. Kiedy zjem. Kiedy się ubiorę. Od kiedy do kiedy będę się uczyć. Może to dziwne, ale rzadko robię coś spontanicznie. Muszę mieć wszystko poukładane. Niby to dobrze, ale z drugiej strony.. jeśli coś nie wypali, cały mój 'plan' legnie w gruzach. Dlatego gdy się z kimś umawiam, nienawidzę jeśli ktoś wszystko odwoła na ostatnią chwilę, przeważnie już cały dzień jest nieudany. To chore. Ale chyba mam na tym punkcie obsesję. Nienawidzę gdy czas ucieka mi między palcami. Niby mogę leżeć bezczynnie, ale dopiero gdy już wszystko zrobię, nie mogę niczego odkładać na potem, bo się nie zrelaksuje jeśli po głowie będzie chodziła mi myśl 'potem musze zrobić jeszcze to, to i to.. ' Ale czasami takie coś jest przydatne, dzięki planowaniu zrobimy 50% więcej czynności niż bez planowania. Tak, tak wiem, wakacje nie są od tego żeby wszystko planować i chodzić wszędzie z zegarkiem,to czas na odpoczynek, psychiczny jak i fizyczny. Nie o to chodzi. Całych wakacji się nie zaplanuje, dzień po dniu, godzina po godzinie. Ale np, już teraz można sobie zapisać kiedy się gdzieś jedzie, tak jak w moim przypadku (kiedy nad morze, kiedy do Francji, zaplanować kilka dni tylko dla rodziny, jeden tylko dla siebie) I od razu mam poczucie, że te dni są już wypełnione i że trzeba coś robić w pozostałe. Planowanie całych wakacji nigdy mi nie wychodzi, przeważnie tylko ten pierwszy tydzień. Posprzątanie idealnie pokoju, szafy, wyrzucenie rzeczy których nie używam, pójść na zakupy, zrobić zdjęcia, odwiedzić babcie, kuzynke etc. + oczywiście aktywność fizyczna ćwiczenia, bieganie, rolki, rower ♥ 
Spanie do 13:00 odpada. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy tak tracą pół dnia. Żeby to raz, ale przez 2 miesiące!? 






Od dawna namawiam się na przeczytanie jakiejś książki. W roku szkolnym nie ma kiedy bo nauka, a wieczorami przeważnie jestem pochłonięta fb i słuchaniem muzyki. ( fb to dopiero strata czasu- wiem )
Myślę że w wakacje uda mi się to zrealizować, dwa lata temu przeczytałam 10 książek w tydzień. W te mam zamiar chociaż 3. Zastanawiałam się ostatnio jakie książki wybrać. Przeważnie trzymałam się jednej tematyki. Były to lekkie, młodzieżowe książki o przyjaźni, miłości, przygodach. Ale teraz czuję, że potrzebuję zmiany. Takie książki są cholernie przewidywalne, może i przyjemnie się je czyta, ale nic specjalnego nie wnoszą. Z chęcią przeczytałabym książkę, gdzie coś się dzieje, gdzie są emocje, nie dobre ale przede wszystkim te złe. W życiu przecież nigdy nie jest tak idealnie jak w tych romantycznych powieściach które już czytałam. I właśnie o tym chciałabym czytać. O tym co, może nijak tyczy się mnie i mojego życia, ale działo się gdzieś na świecie. W poszukiwaniu takich książek w internecie, natknęłam się na kilka cytatów, z początku, dziwnych jak dla mnie... nie wiem czy zdecyduję się na tę książke, bo możliwe że mam za słabą psychikę. ;x 

np. książka Camilli Way 'Ofiary lata' 

Powieść dotyka spraw, które trapią cały współczesny świat. Ukazuje emocje i uczucia dziecka, które nie ma skrupułów, by zabijać, a jednocześnie uważane jest za efemeryczną, empatyczną i kruchą istotę. Na ile to możliwe - buduje "profil mordercy", o którym tak często można usłyszeć, że "to przecież było dobre dziecko".


'Nie mogę myśleć o niczym innym jak o tym, by go dotykać, doktorze, głaskać jego włosy w kolorze piasku , całować jego poważne, lekko wygięte w dół usta. I o tym, jak on dotyka mnie. I im bardziej go pragnę, tym częściej myślę, jak cudownie byłoby kiedy siedzi koło mnie, na tym wąskim tapczanie, oglądając telewizję zacisnąć palce na jego szyi albo wbić nóż między jego żebra. Jak byłoby to piękne, jak wiele miłości mogłabym mu wtedy okazać.'
Nie myślałam jasno. Instynkt popchnął mnie do tego, powiedział mi, jak mam to zrobić. Wstałam i podeszłam do łóżeczka. Położyłam palce na jej gardle. Obudziła się w popłochu i przez chwilę patrzyłyśmy sobie w oczy. Przykryłam jej usta dłonią, a jej oczy wciąż utkwione były w moich. Trzymałam palce na jej gardle i naciskałam, a potem ścisnęłam jej szyję z całej siły, drugą ręką zakrywając jej usta i nos. Przez ten cały czas nie wydawała żadnego dźwięku. Wyrywała się i szarpała pode mną, ale nie wydała żadnego dźwięku, a jej oczy ani na moment nie odwróciły się od moich. I to było piękne. Kiedy patrzyłam jej w oczy, wiedziałam po raz pierwszy dokładnie, co naprawdę czuje. Kiedy przestała wierzgać i poczułam, jak jej 'Susanność' opuszcza ja powoli i wypełnia mnie, poczułam się kompletna. Cała, pełna osoba a nie zero puste, niewyraźne, wystraszone, jakim zawsze byłam. Nie czułam się połączona ze światem, pewna siebie i realna po raz pierwszy w życiu. I na chwilę cały świat wypełniła idealna jasność, taka jasność, która aż raziła oczy.'


Kolejna książka to 'Melanże z żyletką' Łukasza Gołębiewskiego 


Melanże z Żyletką to świat kłamstw, złudzeń i niespełnionych pragnień. W tej opowieści nie ma miejsca na normalną miłość, gdyż przestrzeń pomiędzy kochankami wypełniona jest toksycznym uzależnieniem. W powieści nie brakuje scen drastycznych, opisów seksualnych zbliżeń, libacji i narkotykowych transów, ale jest też nuta sentymentalnej pogoni za lepszym życiem, za wolnością, potrzebą akceptacji... wreszcie i miłości, cóż że niespełnionej. Miłości, która wyraża się przez potrzebę zawładnięcia, posiadania całkowitej kontroli... ale i pełnej obaw, wycofania. Bo obydwoje szukają miłości idealnej, wszechzaspokajającej, nie znajdując jej popadają w coraz większą degradację. Miłość przykryta jest tu perwersją. Magnetyzuje ogromna siła pragnień bohaterów, którzy chcą wszystkiego, a zostają z niczym.

Kilka komentarzy które znalazłam, pod opisem tej książki w necie. 

`Od niej zaczęłam Gołębiewskiego i zadurzyłam się w tych książkach ładnych parę lat temu. Seks, alkohol, bunt, wyzwiska, rzucanie talerzami, wyprowadzki, seks, alkohol, więcej alkoholu, wycieczki, alkohol, seks.
Tak. Lubię Gołębiewskiego.`

`Książkę czyta się bardzo szybko ale ilosc opisanej patologii (przynajmniej dla mnie) dosc ciezkostrawna. Świetne, zupelnie niespodziewane zakończenie. Polecam tym, ktorzy lubia takie klimaty.`

`Moje pierwsze zetknięcie się z literaturą Gołębiewskiego.. jak najbardziej udane. Szukałam jej wszędzie, niestety nigdzie nie była dostępna. Dałam sobie spokój.. minęło od tego miesiąc. Góra dwa, a na półce biblioteki co zastałam? Melanże. Autor świetnie pisze. Bardzo spodobał mi się jego styl pisania. Jest taki lekki, a w takich tematach to rzadkość. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Polecam wszystkim. W pozycji,jeśli chodzi o moje ulubione utwory jest na pierwszym miejscu.`

Tę książkę przeczytam z pewnością. Może i wydaje się chora i przepełniona patologią, mimo to jestem jej ciekawa, a może raczej 'przede wszystkim dlatego jestem jej ciekawa' 


Jeśli  także jesteście zainteresowani takimi książkami, widziałam, że dobre opinie ma także 'Ćpun' i 'Xenna moja miłość' 

Niektórzy uważają że takie ksiażki są chore i nie powinno się ich czytać. Że sięgają po nie nieszczęśliwie zakochane nastolatki, które dzięki takim książkom jeszcze bardziej chcą pogrążyć się w swojej rozpaczy i tną się żyletkami, albo w ogóle stają się takie same.  Nie przesadzajmy. W moim przypadku np, jest odwrotnie, jestem szczęśliwa i nie mam jakichś większych zmartwień w tym momencie, ale z chęcią sięgnęłabym po taką książkę po prostu z ciekawości. 

Jeśli jednak żadna z podanych propozycji do Was nie przemawia i na wakacjie wolicie coś lekkiego, polecam wam: 'Alibrandi szuka siebie' oraz całą serię książek Ja+Ty=♥ 


Calavera & Manya  link do piosenki :) 

Brak komentarzy: